Fotografuj z Coolturą
Fotograficznie o wakacjach
Fotograficznie o wakacjach

Aparat cyfrowy ma prawie każdy. Ponieważ zbliża się okres urlopowy, warto przypomnieć o tym, co należy zabrać ze sobą, aby nasze zdjęcia były jeszcze lepsze i wróciły z nami bezpiecznie do domu.

Karty pamięci

Wybór na rynku jest ogromny i szczególnie w segmencie kart o średnich parametrach trudno mówić o faworycie. Bywa też, że nawet markowe karty odmawiają posłuszeństwa i ku naszemu przerażeniu stwierdzamy, że straciliśmy wszystkie zdjęcia z wakacyjnej wyprawy. 

Co zrobić, aby temu zapobiec?  Przede wszystkim warto mieć przy sobie nie jedną, a kilka kart pamięci o średniej pojemności. Po pierwsze, jedna może odmówić posłuszeństwa i zostajemy bez karty, po drugie, jeśli korzystamy z jednej karty o dużej pojemności, to w razie kłopotów tracimy dosłownie wszystkie zdjęcia. Pasjonatom kręcenia aparatem filmów w jakości HD polecam zwrócić uwagę na parametr prędkości zapisu danych przez kartę. W przypadku kart SD (SDHC) powinny być to nośniki oznaczone Class 6 lub wyżej, a w przypadku kart typu Compact Flash – 266x, 300x lub wyżej. 

Akumulatory

Nie ma chyba gorszej chwili w życiu fotoamatora niż moment, w którym nadarza się sposobność wykonania pięknych fotografii, a nasz akumulator radośnie oznajmia, że się rozładował. Stąd dwa akumulatory w kieszeni to niezbędne minimum. Pamiętajmy również o zabraniu ładowarki i odpowiedniego dla danego kraju adaptera do gniazdka sieciowego. 

Zdjęcia na surowo

Coraz więcej aparatów ma możliwość rejestracji obrazu nie w popularnych JPG-ach, ale również w formacie RAW. Negatyw cyfrowy, czyli RAW (ang. surowy), jest nazwą ogólną dla tego rodzaju formatu i każdy producent stosuje swoje własne oznaczenia, np. RAW Canona ma w nazwie pliku końcówkę CR2, ale już Nikon stosuje rozszerzenie NEF. Jedną wspólną cechą tego rodzaju zdjęć jest możliwość zmiany większości parametrów wizualnych już po zrobieniu zdjęcia. Co najważniejsze, w przeciwieństwie do formatu JPG zmiany dokonywane w plikach RAW odbywają się bez utraty jakości. 

Kto robi zdjęcie?

Słowo „automatyczny” często jest synonimem komfortu, ale czy jakości? Każdy aparat posiada taki tryb i często spełnia on swoje zadanie. Problem jednak polega na tym, że cała „inteligencja” zaklęta w oprogramowaniu naszego aparatu jest, krótko mówiąc, niewielka. Program „auto” radzi sobie tylko w najpopularniejszych scenariuszach i na tym koniec! Jak wiadomo, jeśli coś jest do wszystkiego, to najczęściej jest do niczego. Kiedy więc przychodzi wieczór albo – dokładnie odwrotnie – jest za dużo słońca, warto przychylnym okiem spojrzeć na inne tryby w naszym aparacie, dedykowane właśnie takim sytuacjom. Tryb nocny czy sportowy w wielu sytuacjach pozwoli Wam osiągnąć efekty dużo lepsze niż uniwersalny z nazwy automat. Bardziej ambitnym polecam eksperymenty z programem manualnym. Naprawdę warto!

Gdzie Photoshop nie może…

Żyjąc w erze cyfrowej rewolucji, nie dziwimy się, że większość zdjęć jest ulepszana za pomocą coraz bardziej zaawansowanych programów graficznych. Jest jednak taki dodatek, którego nie zastąpił żaden program do obróbki zdjęć. Mowa o filtrze polaryzacyjnym, który w słoneczne dni oddaje niezastąpione zasługi. Pozwala pięknie podkreślić błękit nieba i zniwelować odbicia od wody lub szyby. Właśnie cecha pozwalająca kontrolować odbicia jest tą, której próżno szukać w programach, a która dramatycznie podniesie walory fotografii Waszego autorstwa.

Uwaga na podróbki

Akumulatory oraz karty są bardzo często podrabiane i niestety wizualnie prawie nie różnią się od oryginałów. Chcąc mieć pewność co do jakości, warto kupić je z pewnego źródła. Należy też kierować się żelazną zasadą, która brzmi: egzotyczne marki powodują egzotyczne problemy. Ta zasada dotyczy nie tylko nośników pamięci, ale elektroniki w ogóle.

PIOTR APOLINARSKI

 issuu.com/cooltura/docs/430/67

 

Leave a Reply